Książki‎ > ‎Dla dorosłych‎ > ‎Dla dzieci‎ > ‎Proza dla dzieci‎ > ‎

Ivan Southall "Lisia Jama" 1967

opublikowane: 17 gru 2012, 13:39 przez c.gontkiewicz@gmail.com   [ zaktualizowane 1 paź 2013, 06:44 ]

     "Lisia Jama" to jedyna książka Ivana Southalla przetłumaczona na polski. Szkoda, bo prawdopodobnie jest jedną z wielu interesujących pozycji tego autora. Zmarły w 2008 roku Australijczyk należał do nielicznego grona pisarzy, którzy tworzyli wyłącznie dla młodych. Jego twórczość charakteryzuje się niezwykłym stylem. Stawia on swoich bohaterów w trudnych sytuacjach i skrupulatnie "obserwuje" ich zachowania, myśli i odczucia. Narracja jest żywiołowa i pełna wydarzeń, a jednocześnie subtelnie oddaje stan wewnętrzny opisywanego dziecka. Twórczość Ivana Southalla była wielokrotnie nagradzana. Na przykład powieść "Josh" została uznana za najlepszą książkę dla dzieci roku 1971 (spośród prac autorów z krajów Wspólnoty Brytyjskiej). Kilka jego książek to lektury szkolne w Australii.
     Głównym bohaterem "Lisiej Jamy" jest dziesięcioletni Ken. Chłopiec mieszka w bezpiecznym i spokojnym domu na przedmieściach. Poznajemy go, kiedy jedzie do wujostwa na wieś. Wizyta u rodziny okazuje się niezbyt miłym przeżyciem - podróż jest wycieńczająca, a wujek, ciocia i ich trójka dzieci są głośni i gadatliwi. Dla spokojnego i dobrze ułożonego Kena to prawdziwy szok. Ale to dopiero początek. Chłopiec nieoczekiwanie zostaje wciągnięty w wydarzenia mające związek ze starą legendą o Chińczykach i ukrytym złocie. 

Wiek bohaterów: Ken 10 lat
                                    Hugo 11 lat

Wybrany fragment:

     W półmroku trudno było się zorientować, która godzina. Mogła być równie dobrze piąta jak szósta. Ken nie wiedział
zresztą, o której wschodzi słońce.
     Teraz nie słyszało się już wody tak wyraźnie, bo las zaczął się budzić ze snu. Słychać było szum skrzydeł wzlatujących ptaków - srok czy wron, świergot ptaszków niby malców na dziedzińcu szkolnym, pianie kogutów w oddali i niespokojne gdakanie na wybiegu dla drobiu, warkot ciężarówki wspinającej się gdzieś daleko na wzgórze, rytmiczne odgłosy pompy, pracującej w dole nad potokiem; od której ziemia pulsowała jak bardzo wolno bijące serce.
     Ken miał już dość śpiwora, niewygody, gorąca i bezlitosnych komarów, dość miał nużącego wsłuchiwania się w dziwne i nieznane dźwięki. Spragniony był światła i wreszcie światło zajaśniało. Kiedy księżyc zaszedł, wszystko wokół okryły ciemności, nieprzejrzane ciemności, a potem Ken otworzył naraz oczy i ujrzał brzask. Było to cudowne. 
     Wysunął się ze śpiwora niby wąż ze starej skóry i przez dłuższą chwilę siedział obejmując rękami skołataną głowę. Bardzo mu się chciało pić, ale wiedział, że nie wolno mu pić wody z rzek czy potoków, jeżeli jej uprzednio nie przegotowano. Projektowana przez Joannę kąpiel w jeziorku przy tamie wydawała się w tej chwili wcale niezłym pomysłem. Może po takiej nocy woda nie będzie bardzo zimna.
     Na powietrzu nie było ani ciepło, ani zimno, ani ciemno, ani widno, a woda w jeziorku przypominała tłuszcz, który mama wlewała do miski, żeby go ostudzić: mętny, lepki i szary. Potwornie wysokie drzewa spoglądały na Kena z góry jak olbrzymy wspinające się na palce i zdawało się, że miejscem ich jest raczej niebo niż ziemia. Niebo, ołowiane i tajemnicze, miało w sobie coś z nocy i coś ze srebra. A na samym dnie wszystkiego był Ken przy tej niezachęcającej misce rozpuszczonego tłuszczu, czując się pod tymi olbrzymimi drzewami i groźnym niebem jak żyjątko pod mikroskopem.
 
(str. 45 - 46)

I. Southall Lisia Jama tł. Wacława Komarnicka, Nasza Księgarnia, Warszawa, 1971

oryginalny tytuł:

The Fox Hole


tagi: recenzja, opis, charakterystyka, streszczenie