Książki‎ > ‎Dla dorosłych‎ > ‎Dla dzieci‎ > ‎

Proza dla dzieci

Fabrizio Silei - "Uniwersytet Wszystko Moje" 2017

opublikowane: 16 wrz 2018, 11:01 przez c.gontkiewicz@gmail.com   [ zaktualizowane 16 wrz 2018, 11:16 ]

Fabrizio Silei Uniwersytet Wszystko Moje 2018

     Państwo Gregor i Katiusza Smirthowie mają wszystko o czym tylko mogli sobie zamarzyć - prowadzą biuro handlowe i sklep z antykami, wytwornie się ubierają, mają wielką posiadłość i codziennie jadają lunch w znakomitej restauracji. Pewnego dnia wszystko zmienia nagła wiadomość - ich wspólny znajomy miał atak serca i zmarł samotnie w nocy. Pan i pani Smirth zdają sobie sprawę, że wszystko na co zapracowali, po ich śmierci przepadnie - dostanie się w ręce skarbu państwa albo zostanie przejedzone przez dawno nie widzianą rodzinę i ich nieznośne potomstwo. Bogaci lecz samotni małżonkowie szczerze nie znoszą dzieci, więc stają przed poważnym dylematem. W końcu postanawiają za wszelką cenę, czyli przy pomocy cesarskiego cięcia i wynajętej gosposi i mamki, wyprodukować wyczekiwanego dziedzica. Felix, czyli "szczęśliwy", ma po ich śmierci objąć schedę nad licznymi precjozami i doglądać ich intratnych interesów.
Feluś ilustracja Adriano Gon
     Po skutecznym zrealizowaniu zamierzeń małe krzyczące niemowlę dają w opiekę pani Henriettcie, prostodusznej wiejskiej kobiecie wychowującej już kilkoro własnych pociech. Feluś, bo tak w zdrobnieniu brzmi jego miano, po ośmiu latach zostaje odebrany przez rodziców. Jakie jest ich zdumienie, kiedy okazuje się, że pucołowaty blondynek, na jakiego wyrósł ich "dziedzic" jest ufny, przyjacielski i zawsze szczery, a z nowo poznanymi osobami wita się gorącym uściskiem. Przecież takie gołębie serce na nic się nie przydaje w interesach! Błękitnooki ośmiolatek na każdym kroku daje się wystrychnąć na dutka, a nawet brata się z bezdomnymi! Katiusza i Gregor zgodnie dochodzą do wniosku, że trzeba go wysłać do Uniwersytetu Wszystko Moje McPear'a, w którym nauczyciele wpajają uczniom zasady zdrowego egoizmu, przekonują o zaletach konkurencji i o tym, jak wiele można zyskać na nieszczęściu innych. Jaki będzie wynik starcia Felusia - naiwnego malca o szczerozłotym serduszku - z posępną szkołą wpajającą uczniom zasady bezwzględnej rywalizacji i osiągnięć za wszelką cenę?
     Książka Fabrizio Silei jest podzielona na krótkie rozdziały, więc świetnie nadaje się do wspólnej wieczornej lektury z dzieckiem. Jest też oprócz świetnej zabawy i wartkiej akcji okazją do poznania mnóstwa nowych słów, które autor niepostrzeżenie przemyca w prawie każdym akapicie. Potencjał komediowy "Uniwersytetu Wszystko Moje" miejscami dorównuje twórczości Roalda Dahla, a jednocześnie niesie ciekawy morał - nie każdy dobry człowiek musi się równać człowiek biedny, a bezwzględność nie musi się równać bogactwu. Bywa, że sukces ma wiejski skromny smak. Książkę wzbogacają bardzo ciekawe, zabawne i sielskie ilustracje Adriano Gon.

Wiek bohaterów: Felix "Feluś" Smirth - 8 - 10 lat

Wybrany fragment:

     "Felusiowi ze szczęścia łza popłynęła po policzku.
     - Przedwczoraj były moje urodziny - wyjaśnił rozpromieniony rodzicom. - Moje urodziny!
     Pan Gregor i pani Katiusza spojrzeli na siebie zakłopotani. Oczywiście nie pamiętali daty produkcji dziecka. Katiusza wymazała z pamięci ten dzień, a i Pan Gregor miał ważniejsze sprawy na głowie.
     - Przecież wiemy! - skłamał teraz bez mrugnięcia okiem.
     - Wiecie? - zdziwił się Feluś.
     - Naturalnie! - potwierdziła bez przekonania Katiusza.
     Chłopiec nagle posmutniał.
     - To dlaczego mi nic nie powiedzieliście?
     - Zamierzaliśmy ci zrobić niespodziankę... - wymyślił na poczekaniu pan Gregor i rzucił rozpaczliwe spojrzenie żonie, szukając u niej ratunku.
     - Niespodziankę? - spytał Feluś, nic nie rozumiejąc.
     - Tak, przyjęcie-niespodziankę, ale ze względu na obowiązki zawodowe przełożyliśmy je na jutro. Już wszystko przygotowaliśmy... - pomogła Gregorowi Katiusza.
     - Chcieliśmy, żeby goście czekali w ciemnym pokoju, a po twoim wejściu zapali się światło i zawołali: "Niespodzianka!" i "Sto lat!" - dodał pan Gregor, przypominając sobie scenkę, którą kiedyś widział w telewizji.
     Nic więcej nie musiał mówić. Feluś rzucił się ku rodzicom i zaczął ich ściskać. Obejmując państwa Smirthów w pasie, poprosił, żeby się schylili.
     A gdy to zrobili, wycisnął im na policzkach dwa mokre pocałunki. Zażenowani Smirthowie wymienili spojrzenia, po czym każde z nich machinalnie przejechało ręką po twarzy i obejrzało sobie w osłupieniu palce. Jak gdyby oboje sądzili, że całus Felusia przylgnął do nich na zawsze, i chcieli przyjrzeć mu się dokładniej.
     - Dziękuję, dziękuję, pani mamusiu i panie tatusiu! - wykrzyknął chłopiec. - Jesteście najcudowniejsi na świecie!
     Pobiegł do domu, żeby przymierzyć sweter, a tymczasem państwo Smirthowie, zdezorientowani i trochę oszołomieni, ruszyli z wolna za nim. Musieli wyprawić przyjęcie!"

F. Silei Uniwersytet Wszystko Moje, tł. Joanna Wajs, Nasza Księgarnia, Warszawa, 2018

Katherine Paterson - "Wielka Gilly" 1978

opublikowane: 25 sie 2018, 10:16 przez c.gontkiewicz@gmail.com   [ zaktualizowane 25 sie 2018, 10:18 ]

Katherine Paterson Wielka Gilly

     Jedenastoletnia Galadriel "Gilly" Hopkins tuła się po kolejnych rodzinach zastępczych doprowadzając do rozpaczy bądź furii kolejnych przybranych rodziców. Mała buntowniczka o słomianej jak strzecha grzywce, wykorzystując swój wrodzony spryt i inteligencję, gra na emocjach innych ludzi - manipuluje nimi i podporządkowuje ich sobie. W ten na pozór bezwzględny sposób stara się desperacko ukryć swoje prawdziwe uczucia - urazę jaką żywi do kobiety, która była jej pierwszą matką zastępczą, a która ją porzuciła jak psa, gdy przeprowadzała się na Florydę, a także tęsknotę za prawdziwą mamą, której zdjęcie Gilly pieczołowicie przechowuje na dnie szuflady. 
     Kolejną opiekunką zbuntowanej nastolatki zostaje uboga i skromna kobieta posiadająca dwudziestoletnie doświadczenie jako "matka zastępcza"  Maime Trotter. Jest to kobieta z innego świata - gruba, rubaszna i jednocześnie głęboko religijna, która nad życie kocha przysposobionego pięciolatka Williama Ernesta. Zdaje się ona być dla władczej Galadriel idealnym celem, ale niespodziewanie okazuje się, że niezwykle ciężko ją wyprowadzić z równowagi. Nie wszystko idzie po myśli dziewczynki także w szkole - nauczycielka panna Harris jest równie niewzruszona, piekielnie inteligentna i zawsze sprawiedliwa jak Gilly. Niespodziewanie nastolatka poznaje adres swojej matki i nie potrafi już myśleć o niczym innym, jak to, żeby móc z nią znów zamieszkać.
     Katherine Paterson jest autorką, która znana jest z kilku powieści kierowanych do młodych czytelników. Jest to proza realistyczna, a zarazem zdająca się szkicować portret całego pokolenia. Główna bohaterka "Wielkiej Gilly" jest porzuconym owocem buntu lat 60-tych i 70-tych. Młodzi realizujący swoje marzenia o życiu jako "dzieci kwiaty", wolnej miłości i swobody zdali się nie zauważać, że w pogoni za marzeniami pozostawili swoje dzieci z deficytem miłości i uwagi. Katherine Paterson nie wystawia czytelnikowi prostej recepty, a zamiast tego daje parę brutalnych życiowych nauk. To książka, która wymaga od czytelnika wrażliwości, żeby nie dostrzegać tylko czynów bohaterki, ale uważnie szukać kryjących się za nimi pobudek, a jednocześnie o tym, że można pokochać ludzi, mimo ich wad i ułomności, ale w zamian ich uwagę i serce. Niezwykle wzruszająca, zabawna i realistyczna lektura nie tylko dla nastolatków.


Wiek bohaterów: William Ernest Teague - ok. 6

Wybrany fragment:

     - Cudownie! - prawie zaśpiewała.
     Włożyła naczynia do zlewu, odkręciła wodę, ale doszła do wniosku, że to już przesada. Trotterowa może zacząć coś podejrzewać. 
     Roztańczonym krokiem wypadła z kuchni i po okrążeniu schodów wbiegła do pokoju, gdzie W. E., siedząc na podłodze, oglądał "Ulicą Sezamkową".
     Usiadła obok niego i kiedy spojrzał na nią niepewnie kątem oka, uśmiechnęła się do niego siostrzanym uśmiechem, udając, że jest zachwycona filmem. Nie odezwała się w trakcie "Ulicy Sezamkowej", Sąsiedztwa pana Rogera" i "Towarzystwa Elektryfikacji", od czasu do czasu jedynie podśpiewywała do wtóru piosenkom, w przyjacielski sposób uśmiechając się za każdym razem, kiedy przyłapała Williama na obserwowaniu jej spod oka.
     Plan zadziałał. Kiedy nadeszła pora kolacji, spytała Williama Ernesta:
     - Czy chcesz nakryć do stołu czy iść po pana Randolpha? - a on odpowiedział, niemal się nie zająknąwszy:
     - Iść po pana Randolpha.
     Gilly nakryła do stołu w kuchni, podśpiewując pod nosem temat "Ulicy Sezamkowej". Po kolacji zaś zrobiła dla E. W. samolot z papieru i namówiła chłopca, żeby wyszedł z nią na werandę i go wypróbował.
     W. E. zmrużył swoje krótkowzroczne oczka, zmarszczył zadarty nos, odchylił rękę daleko do tyłu i z całej siły puścił samolot.
     - Bach! - szepnął.

(str. 44 -45)

K. Paterson Wielka Gilly, tł. Alicja Skarbińska, Nasza Księgarnia, Warszawa, 1987

Ekranizacja: Wspaniała Gilly (2016) reż. Stephen Herek, w roli W. E. wystąpił Zachary Hernandez:
Zachary Hernandez


Jens Bahre - "Ten drugi" 1976

opublikowane: 14 maj 2016, 02:22 przez c.gontkiewicz@gmail.com   [ zaktualizowane 14 maj 2016, 02:23 ]

Jens Bahre Ten drugi

     "Ten drugi" to jedyna książka Jensa Bahre, popularnego pisarza z NRD, która doczekała się polskiego tłumaczenia. Jej głównym bohaterem i narratorem jest jedenastoletni Florek. Chłopiec dorasta wraz ze starszym bratem Jurkiem wychowywany przez samotną matkę Anitę. Jego ojciec rozwiódł się z mamą i mieszka osobno. Chłopiec ma też psa Yooka i przyjaciela Pieca, który swój przydomek zawdzięcza temu, że popala papierosy w szkolnej toalecie.
     Florek za swojego najlepszego przyjaciela uważa ojca, jest on jednak tak zajęty pracą, że ma dla niego niewiele czasu, w zasadzie nie ma go w ogóle. Jednocześnie w domu pojawia się Gruby, czyli Gunter Merten - nowy partner matki. Chłopiec z niezadowoleniem przyjmuje pojawienie się nowego domownika, którego nie jest w stanie zaakceptować, mimo że Gunter jest uprzejmy i nie wtrąca się w jego sprawy.
     Florek z charakterystycznym dla siebie sympatycznym poczuciem humoru musi znaleźć odpowiedź na najbardziej zasadnicze pytania o to, czym jest przyjaźń i miłość i co naprawdę liczy się w życiu.

Wiek bohaterów: Florek, Florian - 11 lat
                                      Piec - 11 lat

Wybrany fragment:

     Taki wiosenny poranek jak dzisiaj to strasznie fajna rzecz. Można poleżeć sobie w łóżku i pomarzyć, a za oknem wisi słońce i łaskocze po twarzy. Wtedy ma się do wyboru dwie możliwości: albo nie wstawać i dać się głaskać promieniom, albo uznać to za pobudkę. Jeżeli chodzi o mnie, wolałbym jeszcze tak z pół godziny pomarzyć pod tą miękką kołdrą. Nie bez powodu, bo kiedy jestem w formie, marzę o karierze obrońcy w reprezentacji narodowej. Wtedy widzę Floriana Bendera jako niepokonanego środkowego obrońcę, na którym łamią sobie zęby najsłynniejsi napastnicy. Florian Bender to właśnie ja. Każdy przyzna, że takie marzenie jest coś warte!
     Nieraz moje marzenia przerywa w najmniej odpowiednich momentach Pełzający Wąż. Krótko po północy, tak koło siódmej rano, wyrusza na wojenną ścieżkę i wtedy atakuje mnie znienacka - na przykład kubkiem zimnej wody albo celnym uderzeniem poduszką. No i już moje marzenia pryskają jak bańka mydlana.
(...)
     Ja też piszę wiersze. Nie robię tego oficjalnie, to fakt, bo kto by wziął na serio jedenastolatka, który szczerze i otwarcie wyznaje: "Piszę wiersze"? "Idź lepiej do mamusi", powiedziano by wtedy, albo "Najpierw naucz się porządnie mówić!". Ale ja się tym nie zrażam. Wiersze piszę raczej dla siebie samego i tylko nieraz, kiedy trafia się szczególna okazja, również dla innych.

(str. 22)

J. Bahre Ten drugi, tł. Mieczysław Dutkiewicz, Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa, 1982

Ekranizacja: Der Dicke und ich (1981) reż. Karl Heinz Lotz, w roli Florka wystąpił dziewięcioletni Gregor Lotz:
Gregor Lotz Der Dicke und ich
Gregor Lotz Der Dicke und ich
Gregor Lotz Der Dicke und ich
Gregor Lotz Der Dicke und ich



























Andreas Steinhöfel - "Rico, Oskar i głębocienie" 2008

opublikowane: 17 gru 2014, 09:28 przez c.gontkiewicz@gmail.com   [ zaktualizowane 17 gru 2014, 09:34 ]

Andreas Steinhöfel Rico Oskar i głębocienie książka okładka

     Rico Doretti to "głęboko utalentowany" nastolatek uczęszczający do szkoły specjalnej. Ponieważ nie może się zbytnio oddalać od kamienicy w której mieszka, jego ulubionym zajęciem jest odwiedzanie sąsiadów. Mimo problemów z czytaniem i ortografią okazuje się, że ma zdolności pisarskie, więc nauczyciel zachęca go do prowadzenia pamiętnika. Za pracę, mającą być opisem wakacyjnych przygód, przewidziana jest specjalna nagroda. Wyobraźnię mieszkańców miasta zaprząta ostatnio seryjny porywacz dzieci zwany Mister 2000, ale dla Rico najważniejszym wydarzeniem dnia jest nieoczekiwane spotkanie z sympatycznym i bystrym, choć nieco dziwacznym Oskarem. Chłopcy mimo dzielących ich różnic szybko zaprzyjaźniają się. Następnego dnia po pierwszym spotkaniu Oskar w niewyjaśnionych okolicznościach znika.
     "Rico, Oskar i głębocienie" to pierwsza część trylogii o przygodach Rico i Oskara. Jest to sympatyczna przygodówka, która bez zbędnego moralizowania pokazuje wartość przyjaźni ponad podziałami i że nie wrodzone umiejętności są najważniejsze, ale to, jaki się robi z nich użytek.

Wiek bohaterów: Rico, Oskar - nieznany, ok. 10 - 11 lat

Wybrany fragment:

     Mama nie lubi Fitzkego. Kiedy kilka lat temu wprowadzaliśmy się na ulicę Majową 93, mama obeszła ze mną wszystkie mieszkania w kamienicy i przedstawiła nas sąsiadom. Miała spocone dłonie i kurczowo trzymała mnie za rękę. Mama jest odważna, ale nie potrafi zachować zimnej krwi. Bała się, że ludzie nas znielubią, kiedy się dowiedzą, że nie jest damą, a ja jestem trochę upośledzony. Fitzke otworzył jej drzwi w szlafroku. W przeciwieństwie do mamy, która nie dała po sobie nic poznać, ja wyszczerzyłem zęby. I to był błąd. A potem mama powiedziała coś takiego, że jest tu nowa, a ja jestem jej synem o imieniu Rico i że nie jestem najtęższym umysłem, ale nic na to nie poradzę. A jeśli bym narozrabiał...
     Fitzke zmrużył oczy i zrobił taką minę, jakby poczuł w ustach coś okropnego, i bez słowa zatrzasnął nam drzwi przed nosem. Od tego czasu nazywa mnie półgłówkiem.

(str. 22)

A. Steinhöfel Rico, Oskar i głębocienie, tł. Elżbieta Jeleń, Wydawnictwo WAM, Kraków, 2011

Części trylogii:

2008 - Rico, Oskar i głębocienie
2009 - Rico, Oskar i złamanie serca
2011 - Rico, Oskar i złodziejski kamień

Ekranizacja pierwszej części: Rico, Oskar und die Tieferschatten (2014) reż. Neele Leana Vollmar, w roli Rico Anton Petzold, w roli Oskara jedenastoletni Juri Winkler:

Juri Winkler Rico Oskar und die Tieferschatten
Anton Petzold film Rico Oskar und die Tieferschatten
Anton Petzold Rico Oskar und die Tieferschatten 2014
Anton Petzold Juri Winkler Rico Oskar und die Tieferschatten

Reif Larsen - "Świat według T.S. Spiveta" 2009

opublikowane: 4 maj 2014, 11:46 przez c.gontkiewicz@gmail.com   [ zaktualizowane 4 maj 2014, 11:48 ]

Reif Larsen Świat według T.S. Spiveta

     Dwunastoletni T.S. mieszka wraz ze starszą siostrą i rodzicami na farmie. Chłopiec mimo młodego wieku rozwinął naukowy styl postrzegania rzeczywistości, charakterystyczny dla matki chłopca, z zawodu entomolożki. Jego młodszy brat Layton był z kolei synem tatusia, kowboja o szorstkim prostym stylu bycia, ale niestety zginął tragicznie kilka lat temu podczas eksperymentów, jakich dokonywał wraz z bratem w pobliskiej szopie. Od tego czasu nikt z rodziny nie mówi o jego śmierci, a T.S. stara się cały obserwowany świat ująć w ramy precyzyjnych diagramów, rysunków i schematów. Pewnego dnia T.S. dostaje telefon z Instytutu Smithsona w Waszyngtonie. Okazuje się, że dyrektor tej "Mekki nauki" po obejrzeniu jego prac, postanawia przyznać mu prestiżową doroczną nagrodę ośrodka dla wyróżniającego się talentu, nie wiedząc, że T.S. jest tylko małym chłopcem z niewielkiego rancha w górzystym stanie Montana. T.S. pakuje się i wyrusza w podróż na drugi koniec Stanów Zjednoczonych, która odmieni jego sposób postrzegania świata i bliskich.

Wiek bohaterów: Tecumseh Sparrow Spivet - 12 lat

Wybrany fragment:

     Pan Stenpock i ja staliśmy w klasie, patrząc na siebie. Do środka nie wpadła wprawdzie czerwona woda, ale doświadczyłem jednego z tych rzadkich objawień, które nadszarpują, a w końcu rozrywają włókniste więzi łączące nas z dzieciństwem. Wbrew temu, co mogło sugerować poczucie niezwyciężoności, wraz z panem Stenpockiem żyliśmy wewnątrz wąskiego plastra warunków umożliwiających przeżycie: niewielki spadek temperatury centrum ciała, minimalne przesunięcie w składzie powietrza klasy, drobna zmiana właściwości wody wewnątrz naszych komórek, lekkie zgięcie palca na spuście - każdy z tych czynników mógłby natychmiast, bez dudnienia werbli zgasić zapałkę naszej świadomości i byłby znacznie łatwiejszy do uzyskania niż iskra, która nadała temu płomieniowi życie. Być może gdzieś w środku, pomimo że wszystkie te jego gesty i słowne pozerstwo zdawały się temu przeczyć, pan Stenpock doskonale zdawał sobie sprawę z naszej kruchości, a tymczasowy pancerz tej jego skórzanej kurtki służył mu za osobistą ochronę przed nieuniknionym załamaniem, dezintegracją i utylizacją jego architektury komórkowej.

(str. 60)

R. Larsen Świat według T.S. Spiveta tł. Jarosław Włodarczyk, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław, 2010

Tytuł oryginalny: 
The Selected Works of T.S. Spivet

Ekranizacja: "The Young and Prodigious T.S. Spivet" 2013 r. reż. Jean-Pierre Jeunet, w roli T.S. Spiveta dziesięcioletni Kyle Catlett:

Kyle Catlett The Young and Prodigious T.S.Spivet
Kyle Catlett The Young and Prodigious T.S.Spivet
Kyle Catlett The Young and Prodigious T.S.Spivet
Kyle Catlett The Young and Prodigious T.S.Spivet

Jan Mark - "Niebo nad Norfolkiem" 1976

opublikowane: 9 mar 2014, 15:25 przez c.gontkiewicz@gmail.com   [ zaktualizowane 9 mar 2014, 15:32 ]

Jan Mark Niebo nad Norfolkiem

     Niebo nad Norfolkiem" to debiutancka powieść Janet Marjorie Brisland, nauczycielki brytyjskiej szkoły średniej, znanej pod pseudonimem Jan Mark. Książka wygrała konkurs wydawnictwa Kestrel/Guardian dla niepublikowanych wcześniej autorów. Otrzymała także prestiżową nagrodę Carnegie Medal dla najlepszej książki roku napisanej po angielsku i przeznaczonej dla dzieci i młodzieży.
     Trzynastoletni Andrew wraz z rodzicami i małą siostrzyczką przeprowadza się spod Londynu do Tiler's Cottage we wschodniej Anglii. Chłopiec z powodu wielokrotnych przeprowadzek często zmieniał szkoły i ma obawy przed pójściem do nowej. Niespodziewanie już pierwszego dnia szkoły zaprzyjaźnia się z Victorem, chłopcem z sąsiedztwa, którego pasją są samoloty.

Wiek bohaterów: Andrew Mitchell - 13 lat
                                    Victor Skelton - 13 lat

J. Mark Niebo nad Norfolkiem Instytut Wydawniczy "Nasza Księgarnia", Warszawa, 1982

Marcin Szczygielski - "Arka czasu" 2013

opublikowane: 23 lut 2014, 15:05 przez c.gontkiewicz@gmail.com   [ zaktualizowane 24 lut 2014, 08:59 ]

Marcin Szczygielski Arka czasu

     Ośmioletni Rafał mieszka wraz z dziadkiem w warszawskim getcie. Jego rodzice wyjechali do Afryki, kiedy miał trzy lata. Chłopiec nie chodzi do szkoły - nauczył się czytać od dziadka i od kilku miesięcy chodzi samodzielnie do biblioteki. Podczas jeden z takich wypraw spotyka nową bibliotekarkę, która daje mu do przeczytania "Wehikuł czasu" Herberta George'a Wellesa. Książka bardzo wpływa na wyobraźnię Rafała, który odtąd złych esesmanów nazywa Morlokami. Pewnego dnia dziadek sprzedaje skrzypce, swoje jedyne źródło utrzymania, żeby opłacić ucieczkę wnuczka z getta.
     Książka "Arka czasu" mimo odważnej tematyki świetnie się nadaje dla młodego czytelnika - jest wciągająca i zabawna. Dojrzalszego odbiorcę może zaś poruszyć doskonałe oddanie natury dziecka i wiarygodnie umiejscowienie akcji w historycznym kontekście.

Wiek bohaterów: Rafał Grzywiński - 8 lat

Wybrany fragment:

     Do biblioteki idzie się tak: najpierw trzeba przejść przez nasze podwórko, a potem przez ulicę i następne podwórko po drugiej stronie. Tutaj jest salon kosmetyczny i laboratorium pana Adama Duchowicznego, w którym robi on różne kremy i inne kosmetyki. Tam zawsze mocno pachnie, ale nigdy nie wiadomo, czy zapach będzie przyjemny czy nie - istna loteria, jak mówi Dziadzio. Dzisiaj pachniało ładnie, chociaż trochę kręciło w nosie. Tuż obok laboratorium ma swoją pracownię krawiec, który ciągle się sprzecza z panem Adamem o te zapachy, bo mówi, że go przez nie głowa boli. Myślę, że może mieć rację, bo przecież jak się siedzi cały dzień, wąchając takie różności, to rzeczywiście można mieć dosyć. Po minięciu tego podwórka wychodzi się na ulicę i trzeba iść w lewo, przejść na drugą stronę i skręcić w Twardą, która biegnie po łuku. Po drodze są: sklep z delikatesami i zwyczajny sklep spożywczy, prowadzony przez państwa Szurman, a zaraz obok - skup książek i księgarnia pana Mirskiego. Dochodzi się aż do pralni i tu znowu trzeba przejść na drugą stronę do budki z warzywami, a potem idzie się ulicą Ciepłą. Na Ciepłej nie ma nic szczególnie ciekawego, prócz mydlarni Kaminera z krzywym, czerwonym szyldem. Trzeba dojść do skrzyżowania i znowu skręcić w lewo. Mija się sklep z meblami giętymi. Po bokach witryny, na murze, wymalowane są krzesła i duży napis "Kasiczak", bo tak się nazywa właściciel sklepu. Gdy się dojdzie do skrzyżowania, tam, gdzie w chodniku jest wielka dziura, trzeba przejść na drugą stronę, skręcić w prawo i iść prosto przed siebie. Tu najlepiej za bardzo się nie rozglądać. Nie ma żadnych sklepów, tylko same warsztaty i kręci się dużo różnych ludzi, którzy chcą dostać pracę, oni na ogół nie są zbyt mili i wszystkich zaczepiają, a nawet potrafią coś zabrać człowiekowi siłą. Zawsze, gdy tędy idę, mam przy sobie jakąś książkę z biblioteki, więc najczęściej ten odcinek drogi staram się przebiec. Biegam szybko i raz dwa dobiegam do mostu. Przed mostem zwalniam, bo tu jest bardzo dużo ciekawych rzeczy do oglądania. Mnóstwo sklepików, mały bazar z ubraniami, a czasem nawet sprzedają tu kwiaty. Wbiegam po drewnianych schodach na most, bo na moście nie można się zatrzymywać i jest zawsze okropny tłok. Ten most zbudowano zaledwie kilka dni temu, deski jeszcze pachną żywicą. Staram się iść blisko barierki i patrzę w dół, szczególnie jeśli akurat jedzie tramwaj. Ulicą w dole chodzą ludzie, ale inni, i zazwyczaj nie ma ich zbyt wielu. Po drugiej stronie ulicy schodzi się z mostu po schodach i wraca się na Żelazną - to niedaleko. Po drodze jest cukiernia pana Jagody, tam też pachnie, ale zawsze ładnie. Jest jeszcze kawiarenka Albatros i wytwórnia pudełek z tektury pani Głowackiej. Pani Głowacka nosi bardzo dużo spódnic na raz i wełniany paltocik, nawet w lecie - mówi, że ciągle jest jej zimno. Najczęściej siedzi sobie na krzesełku przy bramie i wypatruje w tłumie znajomych, bo bardzo lubi rozmawiać. Dziadzio mówi, że pani Głowacka dużo bardziej lubi rozmawiać niż robić pudełka - coś w tym jest.
     Na rogu skręca się przy cukierni Sommera. Znowu lepiej biec, bo i tu są same warsztaty i fabryczki - na przykład przetwórnia spożywcza Avilo i hurtownia marmolady Karmen. A gdy się dobiegnie do skrzyżowania, to właściwie człowiek jest już u celu. Trzeba skręcić w prawo, po drodze jeszcze jest fabryka artykułów szklanych braci Starosznajder, a po drugiej stronie ulicy stoi kamienica, w której mieszczą się zakłady krawieckie i fabryka Browna i Rowińskiego - gdyby pójść w tamtą stronę, za wysokimi oknami można by zobaczyć pracownię, w której różne panie robią swetry i szaliki na specjalnych maszynach. Mija się jeszcze zakład jubilerski i już - Leszno 67. Tu trzeba wejść na podwórko otoczone kamienicami, wbiec po schodach i jest się na miejscu. W bibliotece. To moje najbardziej ulubione miejsce w całej Dzielnicy.

(str. 8 - 10)

M. Szczygielski Arka czasu, czyli wielka ucieczka Rafała od kiedyś przez wtedy do teraz i wstecz Wydawnictwo Piotra Marciszuka STENTOR, Warszawa, 2013

twórczość Marcina Szczygielskiego dla młodych czytelników:

2009 - "Omega"
2011 - "Czarny Młyn"
2013 - "Arka czasu"

Władimir Żeleznikow - "Dziwak z szóstej B" 1962

opublikowane: 9 lut 2014, 11:11 przez c.gontkiewicz@gmail.com   [ zaktualizowane 9 lut 2014, 13:02 ]

Władmir Żeleznikow Dziwak z szóstej B

     Trzynastoletni Borys Zbanduto ma opinię dziwaka. Kiedy drużynowa pionierów Natasza wybiera go na opiekuna zuchów z 2A, wszyscy koledzy wybuchają śmiechem. Okazuje się jednak, że chłopiec jest wspaniałomyślnym opiekunem i dzieci szybko się do niego przywiązują. Zbanduto stale wyszukuje różne zajęcia dla powierzonych jego opiece maluchów, zaprzyjaźnia się nawet z rezolutną Niną. Wkrótce pojawiają się jednak pierwsze problemy. Jego dawny przyjaciel Sasza też zgłasza się na opiekuna zuchów i stawia Borysowi wyzwanie, która klasa zdobędzie lepsze oceny na półrocze.
     "Dziwak z szóstej B" to w gruncie rzeczy dłuższe opowiadanie. Wraz z nim zawarto w tym zbiorze siedem innych, znacznie krótszych. Świetne tłumaczenia Zofii Łapickiej uzupełniono oszczędnymi ilustracjami Leonii Janeckiej.

Wiek bohaterów: Borys 'Boka' Zbanduto - 12 lat

Wybrany fragment:

     Gdy zaczęliśmy kupować pierożki, zauważyłem, że Gienek Simagin odszedł na bok i wpatrzył się w wystawę dywanów. Tak jakby go od urodzenia interesowały wyłącznie dywany i wzory na dywanach.
     Jasne: nie miał pieniędzy na pierożek. A ja miałem w kieszeni trzy nowiuteńkie ruble, które mi zostawił ojciec. Miałem za te pieniądze kupić mamie prezent na urodziny.
     Musiałem wyciągnąć jeden z tych nowiutkich rubli i kupić pierożek Gienkowi.
     Nie było mi wcale szkoda pieniędzy. Wszyscy zażerają się pierożkami, a jeden maluch wpatruje się tymczasem w zakurzone dywany. Kim trzeba być, żeby coś takiego wytrzymać? Westchnąłem jednak, bo wiedziałem doskonale, że jak się rozmieni rubel, to już się cały rozejdzie.

(str. 25)

W. Żeleznikow Dziwak z szóstej B tł. Zofia Łapicka, Nasza Księgarnia, Warszawa, 1965

Ekranizacja: "Chudak iz pyatogo B" ("Чудак из пятого 'Б'") 1972 r. reż. Ilya Frez (Илья Фрэз), w roli Borysa Andrei Voynovsky (Андрей Войновский):
Andrei Voynovsky Андрей Войновский Chudak iz pyatogo B Чудак из пятого 'Б'

Żeleznikow w polskich tłumaczeniach:

1962 - "Dziwak z szóstej B" (zbiór opowiadań)
1965 - "Słony śnieg"

Władimir Żeleznikow - "Każdy marzy o psie" 1966

opublikowane: 9 lut 2014, 10:25 przez c.gontkiewicz@gmail.com   [ zaktualizowane 9 lut 2014, 11:13 ]

Władimir Żeleznikow Każdy marzy o psie

     Trzynastoletni Jurek to niewysoki i drobny chłopiec o bujnej wyobraźni. Mieszka wraz z samotną matką i skąpym zrzędliwym dziadkiem w kamienicy czynszowej na moskiewskim Arbacie. Oprócz szkolnych znajomych Ziny, Leny i Raczka-Nieboraczka przyjaźni się z sąsiadką, której syn przebywa na Syberii oraz nauczycielem o przezwisku Elf. Pewnego dnia do jego klasy dołączają nowi uczniowie - rodzeństwo Jan i Tosia Kułakowowie. Janek to przystojny i grzeczny chłopiec, zwraca więc baczną uwagę Jurka, który bardzo chciałby się z nim zaprzyjaźnić. Wkrótce nadarza się okazja do pokazania się z najlepszej strony, kiedy Janek zostaje zastępowym i ogłasza rywalizację na wyniki ocen.

Wiek bohaterów: Jurek (Sokratesik) - 13 lat

Wybrany fragment:

     [Raczek-Nieboraczek] zaczął gwałtownie zapraszać [Jurka]: "Chodź, chodź do mnie! Pokażę ci mój nowy aparat!". Tak się przyczepił, że wreszcie poszedłem.
     Otworzył nam jego mały braciszek. Trzymał nas za drzwiami chyba z dziesięć minut. Hałasował, szurał, ale nie otwierał. Okazało się, że mają wstawionego w drzwi "judasza" - jak się spojrzy przez ten otworek, widać, kto stoi za drzwiami. A ten mały musi przystawić krzesło, żeby dostać się do "judasza".
     Wreszcie otworzył. To był zupełnie mały chłopiec o roztropnym spojrzeniu. Gardło miał owiązane.
       - Dobrze, że przyszedłeś - powiedział - bo ciągle jestem sam... - Buzia mu się skrzywiła i zdawało się, że już-już, a zacznie płakać.
       - Nie płacz, nie płacz - uspokajał go Raczek-Nieboraczek. - Wiesz, on jest chory i cały dzień siedzi w domu zupełnie sam.
       - Nudzisz się, tak? - zapytałem, kiedy Raczek wyszedł z pokoju.
       - Nudzę się - bąknął.
     Przystawiłem krzesło do okna, złapałem małego na ręce - był bardzo lekki - i powiedziałem:
       - Popatrz przez okno. Zobaczysz dużo ciekawych rzeczy: trolejbusy, samochody, ludzi.
     Postał chwilę na krześle, a potem powiedział:
       - Lepiej usiądę, bo mógłbym upaść - i usiadł.
     Pomyślałem sobie, że jak podrośnie, zrobi się zupełnie taki sam, jak jego starszy brat.

(str. 88 - 89)

W. Żeleznikow Każdy marzy o psie tł. Marta Okołów-Podhorska, Nasza Księgarnia, Warszawa, 1978

Żeleznikow w polskich tłumaczeniach:

1962 - "Dziwak z szóstej B" (zbiór opowiadań)
1965 - "Słony śnieg"
1966 - "Każdy marzy o psie"

Marcin Szczygielski - "Za niebieskimi drzwiami" 2010

opublikowane: 19 sty 2014, 10:10 przez c.gontkiewicz@gmail.com   [ zaktualizowane 23 lut 2014, 15:07 ]

Marcin Szczygielski Za niebieskimi drzwiami

     Marcin Szczygielski od 1998 r. pracował jako grafik i redaktor naczelny czasopism, od 2003 r. jako autor powieści, obecnie coraz częściej pisze sztuki teatralne i angażuje się w ich realizację. Jego najbardziej znaną książką jest "Berek" o zetknięciu się wielkomiejskiego geja z gorliwą katoliczką. W dziedzinie literatury dla dzieci Szczygielski zadebiutował w 2009 r. powieścią "Omega" o niezwykłej przygodzie dwunastoletniej dziewczynki, która przenosi się do świata gry komputerowej i musi użyć całej swojej wyobraźni, żeby się z niego wydostać.
     "Za niebieskimi drzwiami" to utrzymana w klimacie fantastyki obyczajowej historia dwunastoletniego Łukasza, który mieszka w Warszawie z samotną matką. Podczas wyjazdu na długo oczekiwane wspólne wakacje dochodzi do wypadku samochodowego, w wyniku którego matka chłopca zapada w śpiączkę. Początkowo Łukasz zamieszkuje ze starszą sąsiadką i znajomą mamy Cybulką, a następnie przenosi się do ciotki Agaty, która samotnie prowadzi ogromny pensjonat "Wysoki Klif" w maleńkiej nadmorskiej miejscowości. Chłopiec odkrywa, że niebieskie drzwi, do pokoju w którym mieszkała kiedyś jego matka, są portalem do tajemniczej odmiennej rzeczywistości.

Wiek bohaterów: Łukasz Borski - 12 lat

Wybrany fragment:

     I nagle – w ułamku sekundy – coś się się zmienia. Właściwie nie potrafię nawet określić co… Dźwięk, jaki wydaje moja ręka uderzająca w drewno zmienia się, staje się bardziej głuchy niż przed chwilą. Powietrze gęstnieje, czuję, że elektryzują mi się włosy. Głos ciotki milknie jak ucięty nożem… Zatrzymuję dłoń z wahaniem i cofam ją. Przybliżam ucho do niebieskich drzwi. Cisza. A właściwie nie cisza, tylko szum. Zupełnie jakby szumiało morze albo wiatr w koronach drzew. Może to z dworu? Spoglądam w stronę okna i widzę gałęzie drzew w ogrodzie. Są prawie zupełnie nieruchome. To nie z dworu…
     Odsuwam głowę, przez chwilę spoglądam na drzwi. Wreszcie wyciągam rękę i kładę dłoń na klamce. Naciskam ją wolno, zapomniałem, że przecież zamknąłem drzwi na zamek. Już mam sięgnąć do klucza, kiedy zapadka zwalnia i drzwi lekko się uchylają. Przez szczelinę między nimi a futryną do pokoju zaczyna sączyć się jasna, delikatna poświata, a szum przybiera na sile. Kamienieję na ułamek sekundy, a potem powoli przyciągam do siebie klamkę i otwieram niebieskie drzwi na oścież.

(str. 85)

M. Szczygielski Za niebieskimi drzwiami Instytut Wydawniczy „Latarnik”, Warszawa, 2010

Ekranizacja: Latem 2014 r. mają się odbyć zdjęcia do filmowej adaptacji "Za niebieskimi drzwiami"

twórczość Marcina Szczygielskiego dla młodych czytelników:

2009 - "Omega"
2010 - "Za niebieskimi drzwiami"
2011 - "Czarny Młyn"
2013 - "Arka czasu"

1-10 of 42