Książki‎ > ‎Dla dorosłych‎ > ‎Dla dorosłych‎ > ‎Proza dla dorosłych‎ > ‎

Paweł Huelle "Weiser Dawidek" (1987)

opublikowane: 13 mar 2012, 04:25 przez c.gontkiewicz@gmail.com   [ zaktualizowane 24 lip 2012, 09:02 ]

     Powieść określana mianem polskiego debiutu dekady. Opowiada o przyjaźni trójki dzieci - Pawła, Elki i tajemniczego żydowskiego chłopca Dawidka. Paweł po latach próbuje dociec, kim tak naprawdę był Weiser Dawidek i dlaczego zniknął. W jego relacji, rozpoczynającej się się od przesłuchania w sprawie tajemniczego zaginięcia Dawidka i Elki, rzeczywistość miesza się z fantasmagorycznymi obrazami, a pamięć z wyobrażeniami. 
     Weiser z jednej strony jest drobnym, lekko przygarbionym, ciemnookim chłopcem, ale ze względu na swą odmienność staje się dla dzieci przewodnikiem po niezwykłych miejscach Gdańska lat pięćdziesiątych i towarzyszem niecodziennych i nawet nieco niebezpiecznych zabaw. Jego zniknięcie jest wstydliwym i tajemniczym faktem. Zostawia wyrwę i pozbawia czegoś nieokreślonego.

wiek bohaterów: nieznany, przypuszczalnie ok. 11-12 lat, Weiser nieco starszy
     
Książka została zekranizowana. "Weiser" reż. Wojciech Marczewski, dramat produkcji polskiej z 2000 r.

wybrany fragment:

     Rzeczywiście, nasypem szedł Weiser, a pół kroku za nim, trzymając jakieś zawiniątko, maszerowała Elka, podrygując jak mała dziewczynka. Szybko opuściliśmy kryptę, kryjąc się za gęstym krzakiem głogu, który od nasypu oddalony był nie więcej niż pięć metrów. Minęli nas i skręcili w polną drogę, idąc w kierunku strzelnicy. Gdy znikli w wylocie gliniastego wąwozu, ruszyliśmy za nimi. To był ten sam wąwóz, w którym dużo później spotkaliśmy M-skiego z siatką na motyle, kiedy ścigał niepylaka apollo. Byliśmy jak psy spuszczone po długim oczekiwaniu ze smyczy, psy, które zwietrzyły zwierzynę i które wyrywają przed siebie, aby nie zgubić tropu. Tam, gdzie kończy się wąwóz, droga biegnie lekko do góry. Przywarliśmy do tego wzniesienia, patrząc, jak tamci wspinają się teraz skrajem moreny na płaskowyż. Podchodziliśmy ich z zachowaniem wszelkich reguł sztuki wojennej i nie było to łatwe zadanie, zważywszy przewagę wysokości, jaką mieli nad nami. Leżąc za rozrośniętą kępą żarnowca, obserwowaliśmy każdy ich ruch i gest. Ale oni zachowywali się nadzwyczaj spokojnie. Siedzieli w najwyższym punkcie płaskowyżu zwróceni w stronę morza i rozmawiali o czymś, chyba mało ważnym, jak można było sądzić po wyrazie twarzy Elki. Wtedy myśleliśmy, że Elka czeka z Weiserem na jakiś znak, na coś ważnego, co wyrwie ich i nas z drętwego oczekiwania, ale dzisiaj wiem, że oni czekali po prostu na zachód słońca. Bo to, co wydarzyło się później, mogło wydarzyć się tylko po zachodzie słońca.

P. Huelle , Weiser Dawidek, Znak, Kraków, 2006

tagi: recenzja, opis, charakterystyka, streszczenie
Comments