Książki‎ > ‎Dla dorosłych‎ > ‎Dla dorosłych‎ > ‎Proza dla dorosłych‎ > ‎

Per Christian Jersild "Wyspa Dzieci" 1976

opublikowane: 24 sty 2013, 17:34 przez c.gontkiewicz@gmail.com

     Reine to długowłosy i wychudzony jedenastolatek. Mieszka w Szwecji lat 80-tych - szare blokowiska, nieciekawa szkoła i ociekająca krwią telewizja. Nie ma ojca, a matka ugania się za coraz to nowymi kochankami. Chłopiec boi się dojrzewania i z niepokojem śledzi, czy na ciele nie pojawiają się pierwsze jego oznaki. Do tego jest przeraźliwie samotny - trochę z wyboru, a trochę z nieśmiałości stroni od innych. Kiedy matka wysyła go na dwumiesięczny obóz na Wyspie Dzieci, wcale nie ma zamiaru się tam udać. Wykorzystując sprytny podstęp zostaje w mieście. Zamierza wykorzystać dwa miesiące wolnego na rozważenie, co jest najważniejsze w życiu.
     Powieść Pera Christiana Jersilda była wydarzeniem literackim w Szwecji. Do dziś uznawana jest za krytykę społeczeństwa, które pomimo wprowadzenia słynnego na całym świecie modelu państwa opiekuńczego, nie jest przyjazne dla dzieci i dorastającej młodzieży. "Wyspa Dzieci" nie zawiera jednak gotowych odpowiedzi. Jest to po prostu opowieść o zmierzaniu do dorosłości w trudnych warunkach.
     Książka jest obszerna, a narracja niezwykle intensywna. Cały natłok myśli i odczuć, wylanych na papier bez ładu i składu. Początkowo lektura może być nieco męcząca, a nawet nużąca, ale jest to jedna z lektur, które należy znać.

Wiek bohaterów: Reine Larsson - 11 lat

P. C. Jersild Wyspa Dzieci tł. Halina Thylwe, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań, 1986

Wybrany fragment:

     Jakaś starsza pani odwróciła się i zauważywszy go, podeszła. Miała wysoko upięte włosy, długi, sięgający do kostek, szary fartuch malarski. Reine poznał ją natychmiast. To na pewno Madame Curie, ta od promieni radu; widział ją w encyklopedii. To znaczy, nie była to oczywiście Madame Curie we własnej osobie, bo tamta umarła i zgniła przynajmniej pięćdziesiąt lat temu, ale bardzo do niej podobna. Reine często zastanawiał się nad tym, dlaczego na świecie nie ma zbyt wielu różnych twarzy. Bo twierdzenie, że każdy człowiek jest jedyny w swoim rodzaju - to oczywiste kłamstwo. Przynajmniej przy pobieżnym patrzeniu dużo osób wydaje się nie do odróżnienia. Ci, których spotyka się po raz pierwszy, prawie zawsze przypominają kogoś, kogo się znało albo widziało wcześniej. I co dziwniejsze, nowej osobie, podobnej do tej spotkanej przedtem, przypisuje się te same cechy. Ta baba przypominała Madame Curie, a zatem była cudzoziemką i zajmowała się promieniowaniem. Reine dokonał szybkiego rachunku typowych wyglądów. Ile ich jest? Pięćdziesiąt? No, powiedzmy siedemdziesiąt pięć. Więcej i sam diabeł by się nie doliczył.
      - Czego sobie życzysz, przyjacielu? — spytała łamaną szwedczyzną.
     Patrzcie, patrzcie. Baba nie mówi czysto po szwedzku, a wyraża się tak jak pięćdziesiąt lat temu. Albo sto wszystko jedno. I przypomina mumię. To oczywiście promieniowanie.
(str. 29)

Oryginalny tytuł:

Barnens ö

Ekranizacja:

Barnens ö (1980) reż. Kay Pollak, w roli Reine'go około trzynastoletni Tomas Fryk
(zdjęcia pochodzą z kopii avi zgranej z kasety VHS i rozpowszechnionej w internecie)

Słowa kluczowe: opis, charakterystyka, recenzja, streszczenie