Książki‎ > ‎Dla dorosłych‎ > ‎Dla dorosłych‎ > ‎Proza dla dorosłych‎ > ‎

Marcin Andersen Nexø - "Pelle zwycięzca" cz. 1 "Dzieciństwo" - 1906

opublikowane: 25 kwi 2013, 15:13 przez c.gontkiewicz@gmail.com   [ zaktualizowane 11 sty 2015, 09:38 ]
okładka Martin Andersen Nexo Pelle zwycięzca 1949

     Martin Andersen Nexø napisał monumentalną powieść "Pelle zwycięzca" w pierwszej dekadzie XX wieku. Jest to epickie dzieło z trzecioosobowym wszechwiedzącym narratorem liczące 2 tomy po 700 stron. W zdecydowanej większości autobiograficzne, ale będące też wykładnią idealistycznych i komunistycznych poglądów autora. Na szczęście część dotycząca dzieciństwa jest wolna od treści ideologicznych.
     Pierwsza z czterech części nosi nazwę "Dzieciństwo". Kilkuletni Pelle przypływa wraz z owdowiałym "tatą Lassem" z rodzinnej Szwecji do duńskiego Bornholmu. Ziemie te uchodzą za bogate i przyciągają chętnych do pracy. Lasse jednak jest już starym człowiekiem, któremu zmarła żona Bengta, a na utrzymaniu ma małego synka, więc z trudem udaje mu się nająć do pracy w owianym złą sławą Kamiennym Dworze. Mężczyzna pracuje za marny grosz jako stajenny, ma nadzieję na jakikolwiek ożenek, nie stroni też od butelczyny, ale nade wszystko kocha i pragnie chronić przed złem świata malutkiego Pellego. Chłopiec jest jeszcze niedoświadczony i naiwny (daje się wielokrotnie wywieść w pole żartownisiom) ale też z zapałem i uwagą śledzi gospodarskie życie.
     Autorowi udało się barwnie i trafnie opisać dzieciństwo Pellego - przywiązanie do jedynej ostoi, jaką był dla niego "tata Lasse", nabywanie doświadczenia przy wypasie krów, kształtowanie się światopoglądu, a także  zmysł obserwacji i opisywania osób z najbliższego otoczenia. Książka ze względu na objętość wymaga sporej cierpliwości, ale wynagradza to wnikliwymi opisami ludzkich zachowań i charakterów.

Wiek bohaterów: Pelle Karlsson - ok. 8 - 9 lat na początku cz. 1

Wybrany fragment:

     "Zazwyczaj Pelle nie przejmował się zbytnio, gdy doznał w życiu jakiejś porażki: powetowywał to sobie pod innym względem - słowem, nie łatwo go było pokonać. Miał przy tym wielką hojność duszy dziecka - zdolność przebaczania. Gdyby nie to, już dawno znienawidziłby wszystkich prócz taty Lassego...
     Mimo to rozczarowań doznał niemało!
     Trudno powiedzieć, kto więcej oczekiwał od przeniesienia się na wyspę Bornholm - czy chłopiec, którego dziecięca fantazja ze wszystkiego, co słyszał, budowała sobie niestworzone światy - czy też stary, który sam ongiś był już tutaj?
     Pelle jednak potrafił sam wypełniać swoje życie bogatą treścią. Był tak dalece zajęty różnymi zagadnieniami swego bytu, że ledwie przelotnie mógł uświadamiać sobie swoje rozczarowanie. Świat jego był światem nadnaturalnym, jak świat fakira. W tym świecie z małego ziarnka mogło w kilka chwil wyrosnąć potężne drzewo, przesłaniające wszystko inne. Przyczyny tu nigdy nie odpowiadały następstwom; rządziło tu inne prawo ciążenia - zdarzenia wciąż utrzymywały chłopca w wyżynach.
     Chociażby nie wiem jak osaczała go rzeczywistość - on zawsze potrafił wywinąć się z jej tarapatów, wzbogacony w doświadczenia tego czy innego rodzaju. A niebezpieczeństwo nigdy nie mogło być tak groźne - dopóki za jego plecami stał ze swą spokojną mocą tata Lasse.
     Tylko że... Lasse zrobił mu zawód w niejednej decydującej chwili i zawsze, ilekroć chłopiec odgrażał się w jego imieniu, śmiano się z niego tylko. Wszechpotęga ojcowska nie szła jakoś w parze z coraz to bardziej rosnącą słabością starego, kruszyła się z dnia na dzień. Chcąc nie chcąc Pelle przestał liczyć na swą opatrzność i musiał szukać zbawczego wyjścia sam w sobie. Stało się to trochę przedwcześnie, jeśli się zważy wiek chłopca, ale Pelle dawał sobie jakoś radę z okolicznościami na swój sposób. Nieufności już się nauczył - ale i przezorności! Codziennie też czynił niezręczne próby wniknięcia w ukryty sens ludzkich słów i wszelkich spraw w ogóle. Zawsze bowiem coś ukrywało się za wszystkim, z czym stykał się. Nieraz te próby wprowadzały go w błąd, nieraz jednak rezultaty były zdumiewająco pomyślne.
     Można było uniknąć bicia schodząc karzącemu z oczu, dopóki gniew nie ostygł - albo też wylewając więcej niż trzeba łez. Większość ludzi biła, dopóki w oczach chłopca nie pokazały się łzy, tylko administrator nie znosił płaczu, dlatego należało przy nim zacisnąć zęby i przetrzymać. Ludzie wciąż mówili o tym, że trzeba mówić prawdę - jednakowoż w większości wypadków od bicia ratowało go po prostu kłamstwo - zręcznie obmyślone i wypowiedziane z opanowaną twarzą! A gdy tylko mówił prawdę - ludzie natychmiast zabierali się do bicia. (...)
     Lasse i Pelle szli przez życie ręka w rękę, a jednak każdy z nich kroczył własną drogą. Lasse sam to czuł. - Ciągniemy każdy od swego końca - mawiał niekiedy smętnie do samego siebie, gdy różnica zaznaczała się już nazbyt wyraźnie.  - On pójdzie górą, a ja doliną!
     Najlepiej dało się to zauważyć w stosunku innych ludzi do Pellego. Prędzej czy później każdy musiał polubić chłopca. Nawet parobcy raz po raz darowywali mu to to, to owo, a dziewczęta - te okazywały mu niemało serca. Pelle był dla nich tą najjaśniejszą rozkwitającą młodością - brały go więc na kolana, gdy przechodził, i obcałowywały. Nie wstydziły się na oczach wszystkich przygarniać do siebie i tulić to uosobienie niewinności chłopięcej.
     - Ano, będzie z niego cukierek dla bab! - mawiał wtedy Lasse. - W ojca się wdał! - wówczas wszyscy parskali śmiechem.

(...)

     Chłopiec zaczął sam kształtować własny charakter, własne ja - podług praw niewidzialnych. Ustosunkowywał się zawsze tak czy inaczej do swego otoczenia we wszystkich jego przejawach - lecz nie naśladował go. Na przykład ludzie we dworze byli okrutni dla zwierząt. Parobcy często niepotrzebnie bili konie, wyładowując na nich swe złe humory, dziewuchy zaś źle obchodziły się z drobiem i z krowami dojnymi. Z tych znęcań się Pelle uczucie litości. Nie mógł znieść dręczenia zwierząt (...).
     Mimo że Pelle niby kociak potrafił bawić się wszystkim, to jednak do swej gry włączał, sam tego nie postrzegając, liczne poważne przeżycia i igrał nimi swawolnie. Urabiał ducha, igrał tak samo, jak ćwiczył młode ciało, mieszał się do wszystkiego; naśladował i prace, i zabawy, i podstępy innych; robił z siebie junaka, gdy warunki na to pozwalały - a skromnie kulił się, gdy go samego przyciskano do muru. Wyrabiał się na małego sztukmistrza, znającego tysiące sposobów - na człowieka."

(str. 157 - 161)

M. Andersen Nexø Pelle zwycięzca Książka i Wiedza, Warszawa, 1949

Ekranizacje:

Film "Pelle der Eroberer" produkcji NRD z 1986 r. W roli Pellego wystąpił ok. jedenastoletni Stefan Schrader:
Stefan Schrader w filmie Pelle der Eroberer
Stefan Schrader w filmie Pelle der Eroberer
Stefan Schrader w filmie Pelle der Eroberer
Stefan Schrader w filmie Pelle der Eroberer
(zdjęcia pochodzą z niemieckiego wydania DVD, brak polskiej wersji językowej)

Film "Pelle zwycięzca" ("Pelle erobreren") produkcji Duńsko-Szwedzkiej z 1987 r. w reżyserii Billego Augusta. W roli Pellego wystąpił dwunastoletni Pelle Hvenegaard:
Pelle Hvenegaard w filmie "Pelle erobreren"
Pelle Hvenegaard w filmie Pelle erobreren