Książki‎ > ‎Dla dorosłych‎ > ‎Dla dorosłych‎ > ‎Proza dla dorosłych‎ > ‎

Loup Durand - "Daddy" 1987

opublikowane: 25 cze 2013, 06:59 przez c.gontkiewicz@gmail.com   [ zaktualizowane 25 cze 2013, 07:00 ]
Loup Durand Daddy wydawnictwo Bellona okładka książka

     Intrygujący kryminał nawiązujący do wielu klasycznych dzieł literackich takich jak "Śmierć w Wenecji" i rozgrywający się niczym partia szachów. Głównymi graczami są jedenastoletni Thomas, wnuk bankiera, który ukrywa 724 miliony marek przez nazistowskim rządem oraz Gregor Laemmle, profesor filozofii i szef programu Schädelbohrer, który zamierza te pieniądze przechwycić. Thomas, mimo młodego wieku, jest dzieckiem wyjątkowo inteligentnym i sprytnym. Wspomagany przez tajemniczego Hiszpana Javiera Colla, Thomas podejmuje ryzykowną rozgrywkę z silniejszym od siebie przeciwnikiem - całym aparatem III Rzeszy, będącym do dyspozycji Gregora Laemmle. Zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, matka chłopca angażuje dodatkowego gracza - domniemanego ojca chłopca, posiadacza ogromnego majątku, Amerykanina Davida Quattermaina.

Wiek bohaterów: Thomas Gall - 11 lat

Wybrany fragment:

SPOTKANIE THOMASA I GREGORA LAEMMLE

     Przejście przez kontrole i kupno biletu wymagało od niego jedynie odrobiny wyobraźni, odwagi oraz, rzecz jasna, pewnej sumy pieniędzy. Z ogromną starannością wybrał w kłębiącym się na dworcu Saint-Charles tłumie starszą panią, która miała kłopoty z chodzeniem i była smutna, gdy dowiedziała się o zgonie swego syna i synowej, "innymi słowy, moich rodziców, i kto ma się nimi zająć, jeśli nie ja?"
     Doprowadził starszą panią do łez, opowiadając jej, jak to zgubił tatusia, dla którego przeznaczony był drugi bilet. Po czym pomógł jej wsiąść do wagonu pierwszej klasy. Starsza pani jedzie do Tarare i gdy w Lyonie czeka na przesiadkę, częstuje go wspaniałym podwieczorkiem, składającym się z najprawdziwszych białych bułeczek z czekoladą z piekarni jej siostrzeńca. "Mój mały, nie odejdziesz z pustymi rękami, weź ten chlebak z pieczywem i kiełbasą, w dzisiejszych czasach o to niełatwo, trzeba umieć sobie radzić, a gdzie mieszkasz w Lyonie? Dobrze idź do toalety, potem mój siostrzeniec odwiezie cię do wujka swoim samochodem na gaz generatorowy".
     Thomas wymyka się przez okno w toalecie i wraca na dworzec Perrache, gdzie powtarza wypróbowaną w Marsylii taktykę, tym razem z księdzem i Grenoble, jako miejscem przeznaczenia. Ale wybieg nie udaje się: "nie powinienem był kupować drugi raz biletu w pierwszej klasie". Ksiądz tchórzliwie się go wypiera, a Thomas ze swoim spokojem wpatruje się swymi szarymi oczami w żandarmów i mówi:
       - Podróżować samemu, bez opieki? Kto tu podróżuje bez opieki! Ja nie podróżuję bez opieki!
     Żandarmi rozglądają się dookoła i nie widzą nikogo (ksiądz tak pełen chrześcijańskiej dobroci jak Indianie, z którymi walczył Pistol Peter, czmychnął zająć miejsce w wagonie trzeciej klasy). Żandarmi zwracają Thomasowi uwagę na ten fakt.
      - A mój wuj? - mówi wówczas chłopiec. - Zapominacie o moim wuju. Siedzi w przedziale na samym końcu tego wagonu. Jest niski i pulchny, ma żółte oczy i jasne włosy, ubrany jest w kremowy garnitur i biało czarne buty. Miał dobrany do całości kapelusz, ale rzucił go do rynsztoka w Aix. To wariat, ale jest moim wujem. Rodziny się nie wybiera.

      - Ależ oczywiście, jestem jego wujem - mówi Gregor Laemmle (...)

(str. 70 - 71)

L. Durand Daddy Bellona, Warszawa, 1992