Książki‎ > ‎Dla dorosłych‎ > ‎Dla dorosłych‎ > ‎Proza dla dorosłych‎ > ‎

Susan Hill - "Jestem królem zamku" 1970

opublikowane: 16 sty 2016, 16:10 przez c.gontkiewicz@gmail.com   [ zaktualizowane 16 sty 2016, 16:12 ]
Susan Hill Jestem królem zamku

     Porównywana do "Władcy much" Goldinga powieść Susan Hill "Jestem królem zamku" porusza temat zaciętej rywalizacji dwóch dziecięcych charakterów.
     Charles Kingshaw to wrażliwy i nieśmiały jedenastolatek, który wraz z matką Heleną przybywa do posiadłości Warings. Właścicielem domu jest mężczyzna w średnim wieku Joseph Hooper, który po śmierci żony samotnie wychowuje dziesięcioletniego syna Edmunda i potrzebuje kobiecej ręki do prowadzenia domu. Edmund jest dzieckiem z którym trudno się porozumieć, utrzymuje z ojcem chłodny, czysto formalny stosunek. Kiedy Edmund dowiaduje się, że wraz ze służącą, do domu wprowadzi się jej syn, zamierza jednoznacznie dać mu znać, gdzie jest jego miejsce.
     Otoczona ciemnym lasem wiktoriańska posiadłość od samego początku nie robi na Charlesie dobrego wrażenia, nie chce tutaj być i dziwi się matce, że zarówno sam dom, jak i jego właściciel przypadają jej do gustu. Największe wrażenie robi jednak na nim nieprzejednana wrogość Edmunda, na którą, mimo że jest od swojego rywala starszy i wyższy, nie potrafi znaleźć skutecznej obrony.

Wiek bohaterów: Charles Kingshaw 11 lat
                                    Edmund Hopper 10 lat


Wybrany fragment:

     Fenwick chodził razem z nim do szkoły. Spoglądali na siebie zaczepnie, nic jednak nie mówili. Kingshaw pragnął, aby się zaprzyjaźnili. Przez cały tydzień starał się być blisko Fenwicka, rozmawiać z nim. Ale Fenwick się nie odzywał. I pewnego razu przewrócił się.
     Boisko było na wzgórzu, chłopcy zbici w gromadki pędem zbiegali na dół bawiąc się w odrzutowce. Kingshaw jeszcze na dziedzińcu starał się tak ustawić, aby być koło Fenwicka. Mniej więcej w połowie drogi Fenwick się potknął i upadł na twarz zsuwając się w dół parę metrów. Kingshaw pomógł mu wstać, kolana łokcie i twarz miał mocno pościerane, lecia mu krew. Wszyscy pobiegli dalej z krzykiem naśladującym warkot odrzutowca, nawet nic nie zauważyli.
       - Pójdę i kogoś sprowadzę, najlepiej pielęgniarkę, wezmą cię do ambulatorium. Nic ci nie będzie.
       - Daj spokój - zaprotestował Fenwick. Był blady, mimo że zakrwawiony. Powoli zaczął sam schodzić na dół. Kingshaw ponownie wyraził gotowość sprowadzenia kogoś, ale Fenwick jeszcze gwałtowniej zaprotestował: - Nie wygłupiaj się! - Kingshaw poszedł razem z nim, nieproszony, aż dotarli do budynku szkolnego.
     Krew ścieka mu po nodze i skapywa na żwirowana drogę. Kingshaw nie wiedział co mówić, ani też co robić. Fenwick go onieśmielał. Gdyby jemu się to przydarzyło, na pewno by płakał, nie potrafiłby nad sobą zapanować. Fenwick nawet nie jęknął. Jego twarz była blada i nieruchoma. Kingshaw bał się Fenwicka.
     W ambulatorium usiadł na twardym krześle, pielęgniarka nie wyprosiła Kingshawa, uzna pewnie, że są przyjaciółmi, został, chciał tego, chciał być przyjacielem Fenwicka, a poza tym nie bardzo wiedział, jak się zachować, nie dostał przecież żadnego polecenia.
     Zranione miejsca i otarcia obmyła starannie watką umoczoną w misce z woda, ciepłą i opalizujacą od Dettolu. Trwało to długo. Kingshaw stał przy drzwiach bliski łez, przy każdym plusku wody ściskało go w żołądku. Fenwick nie patrzył w jego stronę, siedział bez ruchu i nie płakał, tylko zaciskał ręce na oparciach fotela, jedynie parę razy wciągnął z sykiem powietrze.
       - Możesz sobie tutaj poleżeć do obiadu.
     Fenwick jednak powiedział: - Dziękuję, czuje się dobrze - po czym wstał i skierował się w stronę drzwi. Kingshaw poszedł za nim do sali, ale Fenwick nie zwracał na niego najmniejszej uwagi, szedł w miarę możliwości szybko, patrząc przed siebie. Łokcie i kolana miał pooklejane plastrami i opatrunkami.
     Wieczorem Fenwick stanął przy umywalce obok Kingshawa.
       - Fenwick?
       - Co?
       - Czy... dobrze się czujesz? Nie boli cię?
     Oczy Fenwicka zwęziły się i powiedział: - Daj spokój, głupi. - Nic więcej.
     W łóżku Kingshaw rozmyślał, taki właśnie powinien być każdy, właśnie taki. Potem już jednak unikał Fenwicka, bo wiedział, że nigdy nie będzie taki jak on.

(str. 191 - 192)

S. Hill Jestem królem zamku tł. Ryszarda Grzybowska, Czytelnik, Warszawa1984

Tytuł oryginalny: 

I'm the king of the castle

Ekranizacja: Pan na zamku (Je suis le seigneur du château) 1989, reż. Régis Wargnier, w roli Charlesa wystąpił David Behar, w roli EdmundRégis Arpin:
David Behar Pan na zamku Je suis le seigneur du chateau 1989
Regis Arpin Pan na zamku Je suis le seigneur du chateau 1989
David Behar Regis Arpin Pan na zamku Je suis le seigneur du chateau 1989
David Behar Pan na zamku Je suis le seigneur du chateau 1989