Książki‎ > ‎Dla dorosłych‎ > ‎Dla dorosłych‎ > ‎Proza dla dorosłych‎ > ‎

Bohumil Hrabal - "Taka piękna żałoba" 1979

opublikowane: 30 mar 2014, 10:21 przez c.gontkiewicz@gmail.com   [ zaktualizowane 30 mar 2014, 10:23 ]
Bohumil Hrabal Taka piękna żałoba

     Zbiór luźno powiązanych ze sobą autobiograficznych historii znanego czeskiego pisarza Bohumila Hrabala, który portretuje siebie jako odzianego w marynarski mundurek ucznia piątej klasy szkoły powszechnej. Akcja książki ma miejsce na terenie browaru i jego okolicznych zabudowań, których zarządcą był ojciec autora, ale także w jego domu rodzinnym, pobliskim sadzie i w praskich piwiarniach. Jej bohater to chłopiec niewiele jeszcze rozumiejący ze skomplikowanego świata dorosłych, ale bacznie go obserwujący. Z niezwykłą czułością dbający o los zwierząt i wyczulony na piękno świata piątoklasista największą przyjemność znajduje w niestrudzonej obserwacji poczynań i stanów emocjonalnych innych ludzi.

Wiek bohaterów: Józio - ok. 10 - 14 lat

Wybrany fragment:

     Nie chciało mi się jeszcze wracać do domu, szedłem więc opustoszałą drogą w stronę zagajnika, a kiedy dotarłem do folwarku na odludziu, poczułem nagle pragnienie. Wszedłem na podwórze, nigdzie jednak nikogo nie dostrzegłem, ani w ciepłych stajniach, ani na podwórzu, ani w stodole. Pewnie wozili fury lodu, furman, szafarz i gospodarz. Dmuchnął wiatr, unosząc źdźbła słomy i ziarnisty śnieg, wszedłem więc do czworaków obok chlewu. Drzwi otwarły się same pchnięte przeciągiem, stałem w sieni, a potem nasłuchiwałem przywarłszy niemal uchem do następnych drzwi, w których były sęki i szpary, tak że można by w nie włożyć palec. Nasłuchiwałem jak ogar, z jednym bucikiem uniesionym w podbiciu i uchem zwróconym w kierunku szmerów tam wewnątrz. Potem przyłożyłem oko, a kiedy rozejrzałem się po mrocznej izbie, spostrzegłem, że na tle okna siedzi w łóżku dwoje dzieci i nasłuchuje. Z wolna otwarłem drzwi i wszedłem cicho do izby. Małe dziecko i chłopiec siedzieli na słomie na łóżku, owinięci pierzyną, na ramionach zaś mieli wełniane chusty związane rogami na plecach.
       - Chciałbym się napić - powiedziałem.
       - Tam koło pieca stoi wiadro! - wskazał chłopiec.
     Z wyciągniętymi rękoma ruszyłem w kąt izby, krawędzie pieca kuchennego lśniły, drzwiczki pieca były otwarte, w palenisku było ciemno. Na haku wisiała ogromna chochla, a kiedy chciałem nabrać z wiadra wody, trafiłem na lód. Tłukłem chochlą, aż cienka skorupa lodu pękła, nabrałem wody i napiłem się. Małe dziecko zaczęło płakać. Obróciłem się w drzwiach.
       - Co się stało? - spytałem.
       - Mysz mu ukradła smoczek - odparł chłopiec.
       - A to ci dopiero! - powiedziałem.

(str. 102 - 103)

B. Hrabal Taka piękna żałoba tł. Andrzej Czcibor-Piotrowski, Świat Literacki, Izabelin, 1997

Tytuł oryginalny

Krasosmutnění