Książki‎ > ‎Dla dzieci‎ > ‎Opowiadania‎ > ‎Opowiadanie‎ > ‎

Renata Piątkowska "Opowiadania dla przedszkolaków" 2003

opublikowane: 3 gru 2012, 08:36 przez c.gontkiewicz@gmail.com   [ zaktualizowane 3 gru 2012, 14:24 ]

     Opowiadania Renaty Piątkowskiej przeznaczone są do głośnego czytania małym dzieciom. Ich bohaterem i jednocześnie narratorem jest pomysłowy przedszkolak Tomek. Każda z krótkich historyjek zamieszczonych w tym zbiorze zaczyna się od "Jak ja lubię", bądź "Jak ja nie lubię". Często kończą się one jakąś śmieszną sytuacją. Są zabawne, ale też kojące, mogą się więc okazać świetną lekturą do poduszki.
     Tomek jest współczesnym polskim czterolatkiem. Ma swoje strachy i obawy, ale też mnóstwo świetnych pomysłów i żywą wyobraźnię. Jego zachowania często zadziwiają rodziców, co maluch kwituje prostym "dorośli niczego nie rozumieją".
     Książka pod względem klimatu i temperamentu młodego bohatera przypomina  opowiadania o Dyziu Wiktora Draguńskiego.
     Ilustracje są ładne i kolorowe, powinny się spodobać dzieciom. Wszystkie opowiadania są godne polecenia.

wiek bohaterów: Tomek 4 lata

wybrane opowiadanie:

Puk

     Jak ja lubię chodzić z mamą do stajni. Mama czasem zabiera mnie ze sobą i idziemy odwiedzić wujka Marka. Wujek przygotowuje konie do zawodów, jeździ na nich, czasem robi im śliczne zdjęcia. Od wujka wiem, że konie śpią na stojąco i mieszkają w boksach, czyli takich małych pomieszczeniach. Każdy koń ma osobny boks.
      - Wujku - powiedziałem. - W stajni powinny być lustra, żeby te konie mogły zobaczyć, jakie są piękne. 0, na przykład ten - wskazałem na czarnego lśniącego konia. - On ma taką ładną, czerwoną wstążkę wplecioną w grzywę. Chyba lubi się stroić. Chodź, chodź koniku, zaraz cię pogłaszczę - powiedziałem, wyciągając do niego ręce.
      - Tomek! - Wujek szybko złapał mnie za dłonie. - Nie możesz go pogłaskać. W ogóle się do niego nie zbliżaj. Widzisz, ta czerwona wstążeczka w jego grzywie wcale nie oznacza, że on lubi się stroić. Ta wstążka to ostrzeżenie, że ten koń jest niebezpieczny, gryzie lub kopie. Jeśli kiedyś zobaczysz taką wstążeczkę u konia, to pamiętaj, że musisz zachować przy nim szczególną ostrożność, bo taki koń bywa złośliwy - wyjaśnił wujek.
     Aha! To już wiem, czemu Agata z przedszkola nosi we włosach czerwone wstążki. To nie jest ozdoba, tylko ostrzeżenie. I rzeczywiście, niedawno ugryzła Jasia, wszystko się zgadza - pomyślałem.
      - Tomek! - zawołał wujek. - Tutaj stoi Puk, on jest bardzo łagodny, możesz wejść do jego boksu i pogłaskać go. Tylko nie męcz go za bardzo, bo Puk jest chory, ma kłopoty z żołądkiem.
Puk jest piękny, cały rudy, jak młody lisek, tylko na czole ma małą, białą plamkę. Ale najpiękniejsze ma oczy. Duże, prawie czarne, błyszczące i jakby trochę smutne.
     - Puk, Puk, dobry konik - powiedziałem i przytuliłem się do niego.
     Był ciepły i pachniał sianem.
      - Jesteś chory, biedaku - szepnąłem. Puk powąchał mnie delikatnie i parsknął.
      - Wiesz, jak ja byłem chory, to mama masowała mi brzuszek i to pomagało. Może tobie też pomoże - zastanowiłem się.
     Puk nie protestował, więc głaskałem mu brzuch - wielki, ciepły i włochaty.
      - Mama brała mnie też na kolana i kołysała leciutko - przypomniałem sobie. - Ale z tym byłby pewien problem, bo jak tu ciebie wziąć na kolana? Jesteś za duży - stwierdziłem. - Ale wiesz, Puk, nie martw się, jak wyzdrowiejesz, a ja nauczę się jeździć konno, to pojedziemy razem na wspaniały spacer. Najlepiej na piękną łąkę pełną pachnących traw i kwiatów. Będziesz się pasł, a ja położę się na kocyku i zjem loda. A jak nam się znudzi, to zawieziesz mnie do domu. Popędzimy sobie galopem i będziemy wyglądać tak pięknie, że po drodze jakiś fotograf zrobi nam zdjęcie. Na drugi dzień to zdjęcie będzie we wszystkich gazetach. Jedną taką gazetę zaniosę do przedszkola i pokażę nasze zdjęcie wszystkim dzieciom, a pani może nawet powiesi je na ścianie - rozmarzyłem się.
      - Tomku, czas wracać. Pożegnaj Puka i chodź - to był głos mamy. - No to pa, kochany Puku. Jesteś najmilszym koniem na świecie i na pewno szybko wyzdrowiejesz - powiedziałem.
     Przytuliłem się mocno do końskiej szyi, a Puk zarżał cicho na pożegnanie.
      - Mamo, chciałbym częściej przychodzić z tobą do tej stajni. Zgodzisz się? - zapytałem.
      - Chcesz pewnie uczyć się jeździć konno. To dobry pomysł - ucieszyła się mama.
      - Nie całkiem o to chodzi. Chcę tu przychodzić, żeby rozmawiać z Pukiem. On jest bardzo inteligentny. Słucha, kiedy do niego mówię, nie przerywa mi i nie śmieje się ze mnie pod nosem, jak niektórzy dorośli. I ma wspaniały, ciepły, włochaty brzuch, do którego można się przytulić - powiedziałem.
      - No, ja rzeczywiście nie mam takiego wspaniałego brzucha, ale chyba i tak czasem się do mnie przytulisz - powiedziała mama ze śmiechem i objęła mnie mocno.

(str. 46 - 49)

R. Piątkowska Opowiadania dla przedszkolaków Bis, Warszawa, 2005

Słowa kluczowe: opis, charakterystyka, recenzja, streszczenie
Comments